Evan Parker / Barry Guy / Paul Lytton

Evan Parker, Barry Guy i Paul Lytton pracują razem jako trio od 30 lat. To relatywnie krótko, biorąc pod uwagę fakt, że do ich pierwszego udokumentowanego spotkania muzycznego doszło w roku 1972, podczas pracy nad pierwszą odsłoną London Jazz Composers’ Orchestra. To wtedy powstały Oda (na orkiestrę jazzową) oraz Incus 6/7. Drogi tej trójki zbiegały się jednak i wcześniej – na pulsującej wtedy, scenie muzyki eksperymentalnej Londynu końca lat sześćdziesiątych – w kulisach takich miejsc jak The Little Theatre Club czy The Old Place.

Na początku współpraca zawiązała się w ramach duetu Parker – Lytton. Przestrzeń dla improwizacji, którą udało im się zbudować znalazła swoje odbicie na trzech płytach „Collective Calls (Urban) (Two Microphones)”, Incus 5, At the Unity Theatre, Incus 14 a następnie na wydanej przez Ring Moers Music pod numerem 01016 płycie „ RA 1+2”. Choć w latach 70tych ich współpraca z Barrym Guyem była raczej rzadka i nieregularna, dla Parkera był on zawsze basistą numer jeden – stąd zaproszenie go Improviser’s Symposium  zawiązanego w 1980 roku podczas festiwalu w Pizie. Tam odbyła się rejestracja koncertu kwintetu Parker/Lytton/Guy + Paul Lovens i Phil Wachsmann (Incus 37). W konsekwencji zawiązany został drugi duet – tym razem Parker-Guy, którego dokonana rok później płytowa rejestracja (Incision, FM SAJ-35) potwierdziła ich muzyczną kompatybilność.

Tracks, Incus 42 – ich pierwszy wspólny album nagrano w 1983 roku. Z perspektywy czasu, jego tytuł „Ścieżki” wydaje się więcej niż adekwatny. Od tego momentu grupa rozpoczęła stałą, a przynajmniej regularną współpracę, jednak dokumentacja nagraniowa z tego okresu jest bardzo skromna. Na ich drugiej wspólnej płycie do składu dołączył na puzonie George Lewis (Hook, Drift and Shuffle, Incus 45). Kolejna została nagrana na żywo podczas ich trasy w USA w roku 1986, choć do sklepów trafiła znacznie później (Atlanta, Impetus 18617). Mogłoby się wydawać, że członkowie  tria celowo nakładali na swoją współpracę pewne ograniczenia. Tak bliska i doskonale absorbująca relacja mogłaby w całości zdominować ich muzyczne życia. Na pierwszej ich płycie wyraźnie słuchać prostą, suchą przestrzeń Red Rose Club przy ulicy Seven Sisters Road w Londynie. Utwory wybrzmiały tam w tej samej kolejności jaka zawarta jest na płycie. Tym wyraźniej czuć emocje jakie potrafi wytworzyć to trio. Oparte na niezwykłej zdolności natychmiastowej, momentalnej reakcji każdego z członków zespołu na każdy, najdrobniejszy gest pozostałych towarzyszy podróży. Razem tworzą oni muzyczny materiał, który jednocześnie jest twardy jak stal a przy tym wciąż elastyczny.

Szczęśliwie pracowali jednak i w innych muzycznych kontekstach, dzięki którym mogli jeszcze bardziej poszerzać swe horyzonty. W ten sposób niezwykle płodny umysł Barry’ego Guya – kompozytora i lidera orkiestry zajął się opracowywaniem partytur dla London Jazz Composers Orchestra. Jednym z wariantów interakcji było umieszczenie tria jako concertion – na przodzie orkiestry, w ten sposób by zespół stanowił przeciwwagę i partnera do dialogu dla solisty, urozmaicając drugi plan lub używając go do zmiany atmosfery. Album Elsie Jo (Maya MCD9201) w pewnym sensie stanowi zwierciadlane odbicie muzyki trai w sekstet. Partia Evana Parkera w Portraits, najnowszej kompozycji Guya dla LJCO (która niebawem winna ukazać się nakładem wydawnictwa Intakt) nie przez przypadek nosi tytuł Triple.

Tym co łączy ze sobą tę trójkę to wspólne podejście do muzyki, opisane chyba najlepiej przez Evana Parkera: integralność celów: determinacja w mierzeniu się z wyzwaniami jakie niesie ze sobą wolna improwizacja, nieuniknione napięcie pomiędzy budowaniem muzycznej tożsamości i nieograniczonym rozwojem muzyki w ramach jej wewnętrznej logiki. Każdy improwizator, chcąc nie chcąc, musi znaleźć własny sposób  pokonanie tej trudności. Naśladowanie stylów czasów minionych, wykorzystywanie notacji muzycznej jako ramowej, orientacyjnej struktury dla improwizacji, utrzymywanie zespołu w stanie permanentnego ruchu. Trio to swoją muzykę tworzy w niezwykle trudnej harmonii między tym, że nic nie jest określone a przy tym wszystko musi mieć sens. Każdy z członków grupy wnosi w muzykę całe swoje doświadczenie, mądrość i technikę, zdobytą przez przeszło 20 lat zmagań i zabaw z wolną improwizacją. Sposób w jaki grają – chcąc znaleźć lepsze słowo niż ich styl – cały czas się udoskonala tak, by przy użyciu mniejszych środków powiedzieć więcej, przydając znaczenia każdemu gestowi.

Najbardziej ewidentny jest ich osobisty, z miejsca rozpoznawalny, dojrzały głos instrumentu każdego z muzyków. Świeża, intensywna gra na bębnach Lyttona: iskrzący się, metaliczny sound. Przebogate brzmienie Guya – od dźwięków perkusyjnych po okrągłe ton klasyki. Wreszcie polifonia saksofonów gdy Parker warczy lub śpiewa w zależności od okoliczności.

Przez lata rozwijali swój warsztat o przeróżne zewnętrzne, mechaniczne, elektryczne czy elektroniczne narzędzia, umożliwiające im rozszerzenie brzmienia instrumentów W tej kwestii także nie ma dla nich rozwiązań ostatecznych. Parker prowadzi nieustające laboratorium instumentów elektronicznych i komputerów. Tak powstało nagranie, wykorzystujące techniki samplingu i obróbki dżwięku Hall Of Mirrors, nagrane razem z Walterem Prati dla wydawnictwa MM&T CD01 – a także krążek Process and Reality, FMP (CD37) studium możliwości overdubbingu. Podobnie Barry Guy rowizja liczne nieortodoskyjne tchniki gry na swej płycie solo Fizzles (Maya 9301).

Jednak kiedy grają jako trio, kluczowe jest postrzeganie dźwięku razem z jego fizycznym źródłem. Jak powiedział Paul Lytton: źródła wciąż pozostały te same: drewno, plastik, metal, drut, gumy, skóry, ciecze i gazy”